-Nie zostawiaj mnie!
-Cii... zaraz wrócę... - Kakashi wyszedł z sypialni
"Przeciez
ona jest całkiem pijana... tylko, ze jatak chciałbym byc choć przez
chwile przy kimś blisko..." wypił pół butelki sake i wrócił do sypialni
całkiem pijany...
-Kakashi... ja nie jestem pi... Hicks! ...jana...
-Tak, tak masz rację - odpowiedział sarkastycznie.
Zdjęła
mu maskę i zaczęła całować, najpierw wolno i niesmiało, lecz gdy go
odwzajemnił poczuła sie pewniej. Później wszystko działo się szybko,
górę wziął Alkohol. Po prostu - stało się...
Był pogodny ranek
Irunie wydawało się, że leży we własnym pokoju. Ziewnęła, otworzyła
oczy... No i tu miała lekkie zdziwko, bo leżała w łóżku Hatake.
Usiadła
i zaczęła sobie przypominać do czego wczoraj doszło. Pojedyncza łza
spłynęła po jej policzku. Była wściekła na siebie, nie za to że się
upiła, lecz bardziej na to że to właśnie Kakashi był obiektem jej
zaleceń i żalów. "Przecież on nawet nie jest w moim typie"
Szarowłosy własnie stanął w drzwiach pokoju z uśmiechem na twarzy
-Widzę
że się już obudziłaś... zrobiłem śniadanie - jajecznica, kanapki -
Chciał wymieniać dalej, lecz łzy na twarzy Iruny, całkiem zapomniał o
swoim postanowieniu, iż nie będzie wracał do wydarzen z ostatnie nocy...
Iruna patrzyła na niego jakby to wszystko była jego wina.
-Iruna, wczoraj to niebyła nasza wina, to wina alko... - próbował spokojnie tłumaczyć Hatake
-Nie
pierdol mi tutaj! - fuknęła po swojemu Iruna - Nie będę tu mieszkać!
Wynoszę się a ty się do mnie nie zblizaj zboczeńcu... - wzięła swoje
rzeczy i wybiegła z domu. Tak okrutnie potraktowany Hatake zastanawiał
się czy winić za to wszystko siebie czy sake [japońska vodka]
Iruna
biegła do domu Iruki, był to spory kawałek więc miała czas na
przemyślenia. Nie wiedziała czemu nawrzeszczała na Kakashiego,
wiedziała ze to nie była jego wina w końcu sama zaczęła...
Kiedy
wspominała wydarzenia z ostatniej nocy, zatrzymywała się tylko w
jednym momencie. Kiedy poraz pierwszy pocałowała namiętnie Kakashiego.
Czuć było że od dawna tego nie robił, czuła tez to że boi się aby jej
nie skrzywdzić.
Myślała teraz, nie o jego wyglądzie, czy o walorach
budowy, tlyko o jego skrytej cesze (?) [chodzi o odmiane cecha :P]
charakteru, o tej wrażliwości.
Niestety później górę wział Alko.... Nie... Tego wolała nie wspominać!
W sumie przez całą drogę do brata myślała o Kakashim i otym jednym miłym pocałunku.
Może
musiała się zastanowić Kim jest Hatake Kakashi? A może dopiero
pochwilli zauważyła NIE- umięśnionego twardziela tylko wrażliwego
samotnego i zawsze uśmiechniętego człowieka...
Kakashi siedział i
myślał.... Czy będzie to miało skutki na jego przyszłości? Bał się
również stracić przyjaciela. Niestety musiał pędzić do Akademi, w sumie
jak zawsze - był juz spóxniony...
Iruna siedziała na ławce w parku.
"Może to musiało się wydarzyć żebym go zauważyła" Jeśli się nad tym
gorliwiej zastanowić to.... nie nie żałowała tego co się stało. W końcu
wszystkim jest znana miłośc Nie odpierwszego wejrzenia. Być może
musieli zacząć od końca aby dojść do początku.
Postanowiła, iż nie pójdzie do brata. Wróci do Hatake i wszystko mu wyjaśni.
Iruna stała pod drzwiami wielkiego domu. W końcu zebrała się na odwagę i zapukała.
-Otwarte!...
________________________________
Sorki
że w takim momencie... ale to tak na zachęte, w dalszych rozdziałach
będzie się dziać, a nie tylko rozmyślania :P A na razie... A jeszcze
sory ze tak krótko... W końcu muszą byc te krótsze rozdziały aby
zuważyć różnicę.... Bu$ka 4all...
Najnowsze Wpisy
Możliwe,
iz ten dzień nigdy nie nastąpił. Mozliwe iż zdarzył się o jeden raz za
dużo. Wiało i padało gdy do wioski Konoha powróciła złotowłosa
dziewczyna? Nie raczej nie dziewczyna, nazwiemy ją kobietą bo tak
właśnie wyglądała. Nie była dość wysoka, lecz nie była niska. Jej
szczupłą talię opasała zielona obcisła bluzka... [oczywiście nie tylko
talię]
Smutek na jej twarzy widać było od razu. Czym spowodowany do
tej pory nikomu niewiadomo, choć może komuś jeszcze kiedyś się zwierzy?
~~~~
-No
dobra Dzieciaki! Koniec Zajęć... - powiedział jak zwyklespokojnym tonem
Kakashi. Odkąd zaczął pracować w Akademii, jego serce stało się jeszcze
bardziej samotne. Ale nie w tym sensie co zawsze. Wcześniej to On bał
się zaufać ludziom. Ale wiedział, że ma wielu przyjaciół. Np. Taki
Iruka niby nie jest dobrym shinobim ale wie o co chodzi w życiu...
Powoli
Kakashi pakował swoje klamoty, by ruszyć do domu po zakończonych
zajęciach. Lecz w ten dzień wszystko zdawało się takie inne... Konoha
była prawie całkiem pusta, nielicząc tych osób które nie zdążyły do
domu przed ulewą. Kakashi powoli sunął ciemnymi uliczkami miasta,
marząc o prawdziwym życiu - u boku żony, ale nie jakiejś super laski,
prawie każda na niego leciała, ale on chciał tej jednej jedynej co
zauważyłaby nie tylko jego [no co prawda to prawda] umięśnioną sylwetkę
czy tez sam wygląd, tylko jego wrażliwy charakter i żeby poznała jaka
samotność leży mu w sercu...
-Kakashi Hatake? - Krzyczał z oddali jasnowłosy chłopak
-Tak. O co chodzi, Kamare? - odpowiedział Hatake
-Tsunade-sama wzywa cię do siebie.
-Ona nie wzywała mnie od wieków czego może chcieć?
-Nie wiem.... Ale "głośno" powiedziała że masz : "ruszyć swój tyłek i szybko zawlec go do jej gabinetu"
- Ta... To typowe dla niej... hihi...- odparł Kakashi
Szybko zostawił rzeczy w domu. Powiedzmy szybko bo Tsunade juz od 15 minut wkurzała się, gdzie go wsiąkło...
Hatake Zapukał do drzwi i wszedł po krótkim : "Wejść!"
W gabinecie spostrzegł jeshcze dwie inne osoby, Irukę i Złotowłosą Kobietę...
-Miałeś SZYBKO tu się stawić!- Krzyknęła 5th Hokage
-Przepraszam, ale...- chciał skończyć ale przerwała mu Hokage
-Tak
zabłądziłeś na ścieżkach zycia... W każdym razie... Kakashi będziesz
odpowiedzialny za Irune, siostre Iruki. Przybyła do nas z daleka,
wyniosła się stąd ponieważ była to jedyna droga do ratowania własnego
życia... Jak juz wiesz 20 lat temu rodzina Umino została zamordowana
przez Kyiubiego. Ostał się tylko Iruka - przynajmniej tak do tej pory
myśleliśmy. Tuż przed tą rzezią przyjaciel twojego ojca zabrał Irunę do
Ukrytego Miasta w Różach [wiem :P nie mam innego pomysły] Dzięki temu
przeżyła.... Ponieważ ostatnio jej przybrany ojciec powiedział jej
całą prawdę, postanowiła wrócić i odszukać Irukę.
-No dobra, ale Co ja mam z tym wspólnego, Tsunade-sama - Spytał KaKashi
-Ponieważ
jesteś najbardziej wykwalifikowanym jouninem w wiosce, a Irunę goniło
parę "odrzutków", po prostu będziesz ją ochraniał, jakby co. Aha no i
ponieważ nie ma gdzie mieszkać, bo Iruka mieszka w kawalerce... [błahy
powód ale... no cóż] Zamieszka "na razie" u ciebie. Także miłego
ostatniego kawałka dnia - Zakończyła Hokage
Kakashi z wybałuszonymi oczyma z rozdziawioną.... buzią Szedł razem z Rodzeństwem do swojego domu rodzinnego.
W
tym domu przeżył wszystkie dobre i złe chwile. To tu nieopodal znalazł
martwego ojca... I tak rozmyślając doszli razem do domu Hatake.
-Dobra no więc. Tu masz klucze.... - zamyślił się Kakashi...
-Halo!
Mówiłes coś do mnie! Wchodzimy czy będziesz tak stał z rozdziawioną
gębą. -Fuknęła na Kakashiego Iruna. [ta i niby nic nie widać pod maską]
-Przepraszam...
zamyśliłem się. Oczywiście wchodźmy... - Kakashi zamknął swój piękny
pyszczek i weszli do środka. Niewiadomo czemu Iruka się gdzieś
ulotnił... Został sam z tą straszną babą , przynajmniej wtedy tak
myślał.
-Chcesz herbaty? - Zaproponował Szarowłosy
-Herbaty?! Chyba w snach! Nie masz sake?
Przerażonym
wzrokiem Kakashi spojrzał na nią, a następnie wlał do kieliszków trochę
ciepłej sake. Wypiła jednym łykiem. Poprosiła o jeszcze jeden
kieliszek.
Po 7 kieliszku rozpłakała się... i...
-Ja... ja... ja
cię.... brdzo przprszam... Nawet nie wiesz jakie to uczucie, Nagle
wszystkie osoby które znałeś i kochałeś wydają ci się takie obce... -
zaczęła juz lamentować
-Spokojnie... Nic się nie stał... - miał
dokończyć ale Iruna zamknęła mu pyszczek, krótkim pocałunkiem....
Przecież ona jest pijana, myślał Hatake, lecz tak dawno nie czuł
niczyich ust na swoich... tak dawno nie czuł dotyku kobiety... Nie !
Nie mogę tego zrobić to wykorzystywanie! Te dość długie rozmyślania
przerwała mu Iruna której twarz zbliżała się na niezbyt bezpieczną
odległość...
Kakashi długo walczył ze sobą i postanowił że położy ją do łożka. I nie da się złapać swym ogromnym żądzom...
Wziął
ja na umięśnione :P ręce i zaniósł do swojej sypialni sam zaś
postanowił spać w salonie na kanapie. Gdy położył ją na łóżku, otarł
dłonią jej łzy. Chciał wstać lecz ona złapała go za ręke i nie
pozwoliła odejść... Pociągnęła go na łóżko i pocałowała. Kakashi nie
chciał jej skrzywdzić... Siedzieli tak w bezruchu tylko patrząc na
siebie z pożądaniem... Mijały kolejne minuty, sekundy, a on dalej
targał się w rozterkach....
____________
Tak na razie to
by było na tyle... :] Mam nadzieję że jak na pierwszą notę nie jest za
krótko. Jeśli macie jakieś uwagi to z chęcią, ich posłucham.



Niepoprawne dane